62 dni do wiosny

  Koń w błocie, maneż w błocie, ja w błocie. Poddałam się obezwładniającej presji śniegobłota... Blanka wyglądała na bardzo zadowoloną z siebie i dumną z uzyskanej panierki, więc ją zostawiłam w spokoju. Maść gniado-zaciekowa. O ile sobie przypominam, mój koń kiedyś miał odmiany na nogach...
  Najlepszy sposób na pogodę pod psem znalazł kot. Wchodzę do pokoju i zamierzam postawić kolejny kubek na parapecie, wtem! Napotykam czyjś wzrok. 


   Zapowiada się wielce edukacyjny tydzień. Jutro szkolenie u Natalii, ale mało tego! Niespodziewana wiadomość od Mileny, że zaprasza na Gerda. Mam nadzieję, że cokolwiek zrozumiem. Minusem tego jest fakt, że w podzięce będę musiała całować Milenę po stopach (fuj, fuj, ble). 
   Zatem po weekendzie obiecuję jakąś grubszą notkę... :-) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

komentarze na moim blogu