Koń w błocie, maneż w błocie, ja w błocie. Poddałam się obezwładniającej presji śniegobłota... Blanka wyglądała na bardzo zadowoloną z siebie i dumną z uzyskanej panierki, więc ją zostawiłam w spokoju. Maść gniado-zaciekowa. O ile sobie przypominam, mój koń kiedyś miał odmiany na nogach...
Najlepszy sposób na pogodę pod psem znalazł kot. Wchodzę do pokoju i zamierzam postawić kolejny kubek na parapecie, wtem! Napotykam czyjś wzrok.
Zapowiada się wielce edukacyjny tydzień. Jutro szkolenie u Natalii, ale mało tego! Niespodziewana wiadomość od Mileny, że zaprasza na Gerda. Mam nadzieję, że cokolwiek zrozumiem. Minusem tego jest fakt, że w podzięce będę musiała całować Milenę po stopach (fuj, fuj, ble).
Zatem po weekendzie obiecuję jakąś grubszą notkę... :-)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
komentarze na moim blogu