Miniwakacje

  Było mi bardzo miło zapewnić Ance miniwakacje w tym tygodniu. Udało się zorganizować wszystkie zaplanowane atrakcje, a także pogoda dopisała, łącznie z klimatycznymi burzami porą nocną ;) Załączam opis poszczególnych atrakcji.

    Trony na dużym ekranie w HD - w ostatniej chwili jechałam po kabel do Agaty, ponieważ "za 20 minut mój brat wychodzi i nie będzie nikogo w domu". Zatem wywlekłam z piwnicy sflaczały rower i pierwszy raz użyłam ścieżki rowerowej zgodnie z przeznaczeniem (a nie, snując się po niej na rolkach, wkurzając prawowitych użytkowników). Bardzo ciężko się jedzie bez powietrza w oponach. 
   W domu wcisnęłam się za telewizor, gdzie spotkałam wiele kotów kurzu i martwego pająka. Niestety, nie spotkałam gniazdka HDMI. Już, już prawie byłyby płaki, ale okazało się, że moja wyprawa po kabel nie miała większego sensu, gdyż takie łącze występuje bezpośrednio z jakimś takim pudełkiem, i podłączyłam, i o dziwo działało od razu. Tzn. potwierdziła się skuteczność metody "naciskaj, aż się uda". 
   HD było ostre jak żyleta, ponieważ miałyśmy niepohamowaną chęć zobaczenia dokładnie KAŻDEJ żyłki na twarzy zakrztuszonego Jeoffreya. Ze względu na oglądane treści wyjątkowo podejrzliwie patrzyłam na Ankę, nalewającej mi wino z entuzjazmem o niebudzących zaufania przyczynach. 

   Koń bardzo grzecznie służył za zwierzę terapeutyczne, uznawszy za stosowne wyturlać się w mokrej glinie na nasz widok. Nie dało się tego usunąć nawet za pomocą magicznej szczotki, musiałam iskać palcami i wyrywać razem z sierścią. No, postarała się Blaneczka, nie ma co. Dopisała także zwierzyna dzika w formie zająca, żurawi, bociana oraz rozlicznych ptaków drących dzioby. 

Jestę oprowadzaczę

  Po zdobyciu jajek udało się także zrobić gofry. Ogólnie nikt nie głodował przez całe trzy dni, jestem z siebie dumna, fartuszek z napisem "Chujowa Pani Domu" nie dla mnie! Słońce także dopisywało, więc Anka uprawiała smażing na leżaku na tarasie - podczas gdy ja siedziałam w pracy :(

  Za to jutro atrakcja nie z tej ziemi, zaprosiłam milion osób i ...obawiam się, że oni wszyscy przyjdą. Nie wiem, gdzie usiądą. Mam nadzieję, że jutro pogoda też da radę! Już niedługo relacja z wiekopomnego grilla. Lista gości się rozrasta. Stay tuned :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

komentarze na moim blogu