Jestę prezętę

Nadszedł i w tym roku dzień urodzin. Ludzie tłumnie przynosili mi dary z okazji mojej starości, aby osłodzić mi smutek podeszłego wieku. Zaprezentuję prezenty... (Być może notka będzie wymagała aktualizacji po sobocie. Ale tylko być może. XD)


THE BEST KOSZULKA EVER, przypłynęła do mnie z USA
specjalnym statkiem przez Warszawę!!! Zawiera Donnę
i wszystko, co trzeba! Nie chce mi się nawet tego tłumaczyć
bo jest zbyt zajebiste!!! XD

Prezentę z Eurokosę, od Marzenki, wiadomo!
Kolor słabo chwycił, ale fryzjerki w L. zauważyły,
był trochę foch, że nie farbuję się w ojczystym salonie...

Babcia była oburzona, że czytam powieść historyczną o Anglii,
a nic nie wiem o historii lokalnej. Jeszcze nie zaczęłam, bo książka
została przechwycona przez mamę.

Od Doroty, kaktus żyje mimo upadku z lodówki. Ponoć
nie daje się kaktusów w prezencie, ale Dorota jak zwykle mówi
'fuck the system'

Chustka w wrotki od Agaty :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

komentarze na moim blogu