Turowo


   Tak oto przybyłam do Turowa, w celach rekreacyjnych i fotograficznych. Moją misją było napstrykanie Milenie i jej końskim ziomkom tylu zdjęć, ile tylko możliwe! Zatem pstrykałam hojnie i nie żałowałam migawki. W wyniku tego powstało grubo ponad 700 zdjęć z siodłania, prowadzenia pieska na smyczy, jazdy na ogłowiu, jazdy na cordeo (czyt. kołdro), koni latających po wybiegu itd. Musielibyście je wszystkie oglądać, ale na (nie)szczęście większość z nich zniknęła w tajemnej, niepojętej przestrzeni tego wirtualnego miejsca, gdzie znajdują się pliki przed ctrl+v, a po ctrl+x. Podczas wklejania nastąpiła zawiecha i pyk! Cały twórczy wysiłek w pizdu. 
   Szybka akcja - wio do Poznania! Niechaj Artur komputerro magiko ratuje sytuację. Wiedzione nadzieją odzyskania fotek przebyłyśmy szmat drogi z Turowa na Polankę. C.D.N., będziemy raportować na bieżąco...

No na szczęście coś zostało, coby się lansować na fejsiku...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

komentarze na moim blogu