Ciężkie powroty

   Poszłyśmy spać o 6 rano, a o 8 obudził mnie kot Pirat, udeptując mój pęcherz pełen czegoś, co kiedyś było brzoskwiniowym Carlo Rossi. Takie sobie łóżko wodne znalazł. Jak już zauważył, że chyba nie śpię, to postanowił się upewnić, zbliżając się do mojej twarzy i rozpylając smarki niczym spryskiwacz. PFFFFFFYT!
   Taka rześka, poranna bryza.


    Impreza u Olgi była tak udana, że wracając z Lubonia wsiadłyśmy z Heniem w zły autobus i przypadkiem udałyśmy się na wycieczkę do Komornik. Na swoje usprawiedliwienie mamy, że... eee, nic nie mamy. :-D

Na szczęście wszystkie drogi prowadzą na Morasko. <3

Powiedzieli mi, że mogę być kim chcę, więc zostałam jednorożcem.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

komentarze na moim blogu