Jak pech, to pech...
Zgadnijcie, kto przyglebił z konia i potłukł się w dniu dzisiejszym:
- gdy miałam iść na tatuaż;
- gdy miałam jechać do Mileny na 30. urodziny;
- na tydzień przed wyjazdem w góry :<
Nie wszystko stracone i zreanimowano mnie na tyle, że na urodziny do Turowa dotarłam dzięki dobremu ziomeczkowi Karinie ❤
A co do wyjazdu - nie ma takiej mocy, żeby mnie powstrzymać przed górską wyprawą!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
komentarze na moim blogu