Grażyna się zgubiła

Koń przypadkiem samoistnie się straumatyzował...

Puszczona na padok po jeździe, poszła powoli w stronę brzózek, gdzie zostawiła swoje koniki. Szła nieśpiesznie, pogryzając trawę. Nagle do jej uszu doleciał szmer liści na wietrze...
... i nic poza tym.

"GDZIE SĄ MOJE KONIKI?!!!!"

Zaczęło się chaotyczne poszukiwanie i nawoływanie. Ostatni trop prowadził niestety w brzózki, a te, jak wiemy, są terytorium zakazanym, bo podejrzanie szeleszczą.

Grażyna wypatrująca
Trwało to kilka minut, zanim koń się zorientował, że reszta zeszła paść się przy drodze. Trzeba jednak przyznać, że zachowały się wrednie i nie odpowiedziały na próby nawiązania kontaktu. :-(

W ogóle nikt się nie przejął :-(
 

Grażyna ogarnęła

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

komentarze na moim blogu