83 dni do wiosny

   Fajnie było wczoraj, moja szefowa się zaręczyła, więc nie mogłam tak po prostu wyjść bez poświętowania. Stół trzeba było rozkładać dwukrotnie, tylu było gości. Przyjechała też Aśka aż z Warszawy i Marcych aż z Suchego Lasu, więc fajnie było się z nimi zobaczyć... oprócz tego, że musiałam Marcychowi grozić widelcem, bo chciał spoilerować Hobbita. 
   Jestem już w połowie nowego Wiedźmina, ale jakoś ni dupy nie urywa (z wrażenia), ani nie ściska (z żalu). Za to świąteczny odcinek doktora... boże, to tak, jak pieczesz ciastka i wycinasz foremkami kształty. Zawsze zostają resztki spomiędzy wyciętych ciastek, z których robi się kulkę, rozwałkowuje i powstaje jeszcze jeden nędzny pierniczek. I to własnie był ten odcinek. Zeskrobane resztki z sezonów z 11...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

komentarze na moim blogu