Stało się! Zakończyłam swą edukację z zaszczytnym tytułem magistra! :)
Kiedy czekałam sobie grzecznie pod dziekanatem i dla rozluźnienia czytałam "Autostopem przez Galaktykę" zdarzyło się... zdarzenie, całkowicie naruszające strukturę rzeczywistości oraz wywracające do góry nogami rachunek prawdopodobieństwa. Oko Harmonii mrugnęło, Time Lordowie zaniemówili. Potem uznałam, że nic gorszego już mnie nie spotka, więc z podniesionym czołem poszłam na spotkanie moim czterem rozmówcom.
Mówiłam, mówiłam i mówiłam i nikt mi nie przerywał, więc ciągle myślałam, że nie przekroczyłam limitu czasowego. Ja mówię, dziekan patrzy i patrzy, chyba słucha nawet. W końcu się poddałam i powiedziałam, że "eee... to już chyba wszystko". Na co dziekan skomentował, że mówiłam dłużej niż wymagane 4:30. No, nic. Potem parę pytań o turystykę kwalifikowaną (wędkarstwo jako sport możliwie najmniej ekstremalny...), o turystykę edukacyjną i ni w dupę ni w oko - o produkty regionalne i tradycyjne, które ciągle mi się myliły. Także i w tym przypadku. Zatem całą moją wypowiedź skwitowałam na wszelki wypadek "... albo na odwrót".
Teraz obdzwoniłam już wszystkich ważnych ludzi, na fejsie się ogłosiłam... mogę w spokoju świętować zakończenie edukacji. Marioli i mojej, myślę, że na zapas także Henia.
No i z czystym sumieniem mogę się zająć koniem, siodłem i innymi fajnymi rzeczami :)
![]() |
| To już koniec lenistwa, spaślaku, HA! |

czuję się ważnę człowiekię
OdpowiedzUsuńa blaniczi jak girami zamiata !!