Poszłam dziś odebrać dyplom (tak, nadejszła ta wiekopomna chwila :P) i pytam w dziekanacie:
- Gdzie jest Instytut Inżynierii Rolnictwa?
- Eeee... mamy coś takiego? Hm... to może w WTD?
- Gdzie jest Instytut Inżynierii Rolnictwa?
- Eeee... mamy coś takiego? Hm... to może w WTD?
Idę do WTD.
- Hmmmm... to pewnie przy Chemii Rolnej. Tam przy ulicy Dojazd*.
- Hmmmm... to pewnie przy Chemii Rolnej. Tam przy ulicy Dojazd*.
Idę do Chemii Rolnej.
- To nie tu... to chyba gdzieś przy mechanizacji.
- To nie tu... to chyba gdzieś przy mechanizacji.
Zegarek tyka, dziekanat otwarty do 13. W mechanizacji:
- Nie, nie ma tu takiego instytutu...
Ja - łzy w oczach.
- ... bo to teraz jest Instytut Agronomii. Pokój 105 na pierwszym piętrze.
Jest!!! Udało się!!! Będzie pieczątka!!! Znalazłam!!! BIEGNĘ!!!
Patrzę - na pierwszym piętrze remont. Milion drzwi.
Żadnej tabliczki.
- Nie, nie ma tu takiego instytutu...
Ja - łzy w oczach.
- ... bo to teraz jest Instytut Agronomii. Pokój 105 na pierwszym piętrze.
Jest!!! Udało się!!! Będzie pieczątka!!! Znalazłam!!! BIEGNĘ!!!
Patrzę - na pierwszym piętrze remont. Milion drzwi.
Żadnej tabliczki.
NOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO!!!!!!!!!!!!!!!
Oczywiście, do dziekanatu dotarłam o 13:30, ale uznałam, że drzwi nie są przeszkodą wystarczającą, aby powstrzymać mnie przed odebraniem dyplomu. Tak wytrwale (i subtelnie) stukałam, aż w końcu pani Laura się nade mną ulitowała. I tym sposobem udowodniłam, iż zaistę jestę magistrę (bo mama i Zocha nie wierzyły, że w ogóle się obroniłam).
Także tego... czas studiować dalej...
----------
*) Rację mają ci, którzy powiedzą, że Chemia Rolna nie mieści się przy ulicy Dojazd*.
*) Rację mają również ci, którzy twierdzą, że Dojazd to głupia nazwa dla ulicy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
komentarze na moim blogu